Wypadek
Opowiem bardzo interesującą historią, która obrazuje moc religijnych ceremonii i rytuałów, która jest moim bezpośrednim doświadczeniem, która wydarzyła się w czasie mojej podróży do Tybetu w roku 1998. W czasie tej wizyty w Tybecie, gdy wracałem z mojego klasztoru do Indii, przez kilka dni jechaliśmy autobusem. Po drodze autobus miał wypadek, stoczył się w dół po zboczu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Staraliśmy się złapać ciężarówkę, żeby dojechać do miasta i pójść do szpitala, żeby się zbadać i upewnić się, że nikt nie został ranny. Ja podróżowałem z trzema mnichami z naszego klasztoru, na miejscu okazało się, że wszystko jest w porządku, nikomu nic się nie stało. Postanowiliśmy jechać do Lhasy, ale mieliśmy do wyboru tylko trzy autobusy. Wykonaliśmy wróżbę, która pokazała, że żaden z tych trzech autobusów nie jest dla nas dobry. Ale nie mieliśmy też żadnego innego sposobu na dotarcie do Lhasy, nie było tam żadnej kolei ani samolotu. Więc czekaliśmy na kolejny autobus, który też mógł się okazać niedobry. Więc zadzwoniłem do Jego Świętobliwości i wyjaśniłem mu jak wyglądał wypadek. Byłem nieco zdenerwowany, ponieważ nie wiedziałem, jak dotrzeć do Lhasy, a obiecałem Jego Święto
bliwości, że przyjadę określonego dnia, ponieważ organizowałem jego wizytę w USA, więc musiałem przyjechać na czas. Wróżba nie pozwalała nam jechać tymi autobusami, inni ludzie nimi jechali, my czekaliśmy. Siedzieliśmy w hotelu, a Jego Świętobliwość uspokajał nas. Mówiłem, że wykonaliśmy wróżbę, która wskazywała, że nie powinniśmy jechać żadnym z tych trzech autobusów i czekamy, aż znaki wskażą, że możemy jechać kolejnym, ponieważ nie chciałem mieć kolejnego wypadku, ani żadnej tragedii. Na to Jego Świętobliwość odpowiedział, żebyśmy się nie martwili, ponieważ on nie czuje, żeby coś miało pójść nie tak. Powiedział, żebyśmy zadzwonili do niego następnego dnia rano, on wykona modlitwy i dywinacje. Rano zadzwonił i zapytał mnie, czy mogę tam zaczekać przez tydzień. Odpowiedziałem, że mogę to zrobić, ale wtedy spóźnię się do następnych zadań. Wtedy powiedział, żebym zaczekał kolejne trzy dni i znów zadzwonił. Kiedy pojawiają się negatywne znaki w snach i dywinacje nie pozwalają jechać, wtedy jest się bezradnym. Zadzwoniłem po trzech dniach, Jego Świętobliwość powiedział, że wykonał odpowiednie modlitwy, nie musimy się już martwić i możemy wsiąść w pierwszy autobus, który się pojawi i przyjechać. Zapytałem go, czy wykonał dywinacje, odpowiedział, że zrobił to i mam po prostu przyjechać. Odpowiedziałem, że zrobię to i tej nocy, sny zostały całkowicie przekształcone, zupełnie się zmieniły. W dniu, w którym wykonano ceremonię i Jego Świętobliwość dał nam błogosławieństwo, sny zostały całkowicie przekształcone. Miałem pozytywny sen, o dobrym, dużym, autobusie, ciągle pamiętam jego obraz z tego snu, obok niego stało wiele osób, ubranych w tradycyjne stroje i trzymających białe szale i kwiaty. Tego ranka gdy wstałem, powiedziałem, że dziś odjeżdżamy, jakikolwiek autobus się pojawi, pojedziemy nim. Powiedziałem mojemu asystentowi, jaki miałem sen, postanowiliśmy jeszcze wykonać wróżbę, która także dała teraz pozytywny rezultat. Teraz wszystkie oznaki były pomyślne, Jego Świętobliwość mówił nam, że mamy jechać, miałem pozytywne sny i dobre oznaki z wróżby, wszystko się zmieniło. Jestem pewien, że w dywinacji wykonanej przez Jego Świętobliwość pojawiły się przeszkody, ale także sposoby na ich przezwyciężenie i na jej podstawie wykonano odpowiednie rytuały i ceremonie. W chwili, gdy zaczęto je wykonywać, nasza sytuacja się zmieniła i dojechaliśmy tym autobusem, bez żadnych problemów. Jest to tylko jednym przykładem na to, w jaki sposób oznaki pochodzące ze snów, wróżby i rytuały łączą się razem, by przekształcić sytuację na pozytywną. W taki sposób praktyka może wpływać na nasze życie. A czego potrzeba nam więcej, niż pomocy w naszym życiu i rozwiązania naszych problemów?