Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

  INFO Instytut Galeria Linki  
 









Ogólnopolska Konferencja Naukowa
MIŁOSIERDZIE W FILOZOFII I RELIGIACH

Poznań: 22 kwietnia 2005 roku

NYIMA DAKPA RINPOCZE „Miłość i współczucie w naukach tybetańskiego nauczyciela buddyjskiego”

Nyima Dakpa Rinpocze o współczuciu i miłosierdziu – tekst zasadniczy z panelu dyskusyjnego o miłosierdziu i współczuciu w maju 2004, w którym wzięli udział: Nyima Dakpa Rinpocze, ks. prof. dr hab. Romuald Niparko, ks. prof. dr hab. Tomasz Węcławski.

Na początku chciałbym wyjaśnić w imieniu jakiej tradycji będę się wypowiadał. Otóż będę mówił o tradycji bon, która jest rdzenną tradycją tybetańską. Ogólnie mówiąc w Tybecie istnieją dwie główne tradycje znane jako buddyzm i bon. Głównym zagadnieniem mojej wypowiedzi jest współczucie i miłosierdzie zgodnie z tradycją bon.
Wszyscy dość dobrze znamy słowa miłosierdzie i współczucie, jednak z powodu naszych materialnych uwarunkowań, naszych ograniczeń oraz braku zrozumienia esencji prawdziwego współczucia, słowa te pozostają tylko pustym dźwiękiem. Dzisiaj mamy niepowtarzalną okazję, aby zastanowić się nad tym, czym naprawdę jest współczucie, w jaki sposób może ono przynieść pożytek nam, naszemu otoczeniu i wszystkim istotom posiadającym świadomość.
Współczucie jest fundamentalną, podstawową wartością nauk bon. To jest jedyna prawda, która tworzy naszą moc, esencję, energię po to, żeby stworzyć więcej pokoju, szczęścia, miłości, których jednakowo wszyscy poszukujemy i badamy. Współczucie oznacza szczerość, miłość, uczciwość, opiekę nad innymi, cierpliwość, otwarcie, czyli wszystko to, co możesz zrodzić i zastosować w życiu. My istoty czujące posiadamy wciąż potencjał zwany współczuciem.  Jednak owo osobiste współczucie jest ograniczone przez to, że koncentrujemy się na sobie samych i dla własnych korzyści bardziej niż na innych czujących istotach. Współczucie zatem można podzielić na cztery kategorie. Ogólne współczucie, powszechne, które wszyscy znamy, jest częściowe i skoncentrowane na nas samych. Przeciwieństwem tego powszechnego współczucia jest absolutne współczucie najwyższego poziomu, prawdziwe współczucie, które jest całkowicie poza „ja” i skierowane na wszystkie czujące istoty, w stronę dobra innych. Zmieniając swoje „ja” dla innych, otwierając się na cudze cierpienia, poświęcamy siebie dla dobra innych, dobrowolnie, całkowicie i prawdziwie poświęcamy siebie bez oczekiwania korzyści, za to koncentrując się całkowicie na pożytku płynącym dla innych.
Współczucie jest tym, co sprawia, że jesteśmy razem, że możemy otworzyć się jeden na drugiego, bardziej ufać sobie nawzajem, bardziej otwierać się na siebie, czuć wewnętrzną szczerość i miłość, które pielęgnujemy w swoim wnętrzu.
 Działanie istoty oświeconej lub Boga, jakkolwiek to nazwiemy w  zależności od religii, to zawsze jest ten, który jest wszechmogący, ten, który jest oświecony, najbardziej uduchowiony, jest najdoskonalszą esencją tego, co jest umiłowanym współczuciem. Ich manifestacje objawiają się poprzez prawdziwie czujące istoty, następnie w społecznościach a nawet na większą globalną skalę, po to by przemieniać każdą istotę ludzką. Współczucie powinno być uwolnione. Powinno być wolne, swobodnie manifestowane i dedykowane bez spodziewania się czegoś dla siebie. W każdym momencie czujesz, że możesz zrobić pożytek dla kogoś, być pożytecznym dla innych. W tym momencie w twoim współczuciu uaktywniasz się dla innych i to się nazywa manifestacją, czy też błogosławioną manifestacją współczucia w życiu.
W tradycji Bon mamy taka codzienną modlitwę, która ma nas inspirować w życiu. Mówi ona, że „niezależnie od tego ile ktoś krzywd mi wyrządza, nie będę reagował w negatywny sposób a pomimo tego postaram się mieć jak najczystszą intencję wobec niego i działać dla jego dobra”. To jest nasza praktyka, to powinno być naszą praktyką w życiu codziennym.
Dzięki współczuciu wszystkie bariery między religiami, tradycjami i różnice kulturowe znikają. Każdy z nas ma ograniczenia nazywane „przyjaciółmi, bliskimi, wrogami”,  a przecież prawdziwe współczucie jest ponad tym wszystkim. Prawdziwe współczucie powinno być i jest ponad tym. Każdy więc powinien pobudzać tego typu praktykę po to, by być poza takimi emocjami i manifestacjami, które powodują, że oddzielamy się od siebie, jesteśmy nieszczęśliwi w naszych wyznaniach i religiach. Lecz my, istoty czujące posiadające świadomość mamy oczy zamknięte na naszą prawdziwą moc w nas samych. Prawdziwa moc naszego wewnętrznego współczucia nie jest absolutna poza nami, czy daleko od nas. Jest zakryta przez naszą ignorancję i nasze emocje. Słońce współczucia jest przesłonięte przez chmury naszej ignorancji i to, co musimy zrobić to odsłonić współczucie. Często rozmawiamy o współczuciu, lecz równie często okradamy się, zabijamy, kłócimy się, łamiemy obietnice, zawodzimy innych, niszczymy innych, równocześnie mówiąc o współczuciu. To nie jest prawdziwa praktyka współczucia. To jest tylko ćwiczenie wymowy słowa współczucie. Poszukujemy współczucia, ale nie powinniśmy poszukiwać, ponieważ nigdy go nie zgubiliśmy, ono przez cały czas jest w nas, musimy je tylko odkryć. Jak wspomniałem współczucie nie jest daleko od nas, jest wewnątrz nas, lecz my zwyczajnie nie jesteśmy w stanie je rozpoznać i odkryć. Aby je odkryć musimy pozbyć się tego, co jest pomiędzy nami a współczuciem. Tym czymś jest „ego”, zachłanność, ignorancja, przywiązanie, pożądanie - pięć trucizn.  Te pięć negatywnych emocji nie pozwalają manifestować się współczuciu w formie i działaniu, lecz kiedy wyzwalamy prawdziwe współczucie te trucizny znikają. W tym momencie, gdy wyzwalamy współczucie, wtedy jego siła sama z siebie będzie rosła. Będzie ono z coraz większą siłą się przejawiać.
Kiedy mówimy o współczuciu na głębszym poziomie, czy to w naukach buddyjskich, czy bon,  jest ono środkiem. Drugim aspektem jest mądrość. Współczucie i mądrość to aspekty, które każda osoba powinna posiadać równocześnie. Są niczym dwa skrzydła ptaka, oba równie ważne, aby ptak mógł latać.
Mądrość jest pustką i naturą: tak zwany naturalny stan umysłu, natura zjawiska, naturalny stan zjawiska. Kto uświadomi sobie, że to, co jest, jest dokładnie tym, czym jest, ktokolwiek to rozpozna osiąga rigpę, czyli mądrość.  Uświadamiając sobie prawdziwą naturę zjawisk jako pustkę nie znaczy to, że jest to jakaś wielka dziura, że jest to nicość. Oznacza to, że prawdziwa esencja jest tak elastyczna, szeroka i otwarta, że ty też taki możesz być. My jednak nie jesteśmy tacy elastyczni, ponieważ jesteśmy pełni zazdrości, co ogranicza pojemność naszego wnętrza. Zrozumienie stanu natury, zrozumienie prawdziwej natury zjawisk jako pustych oznacza, że możesz poszerzyć pojemność swojego wnętrza, jak niebo, jak przestrzeń – otworzyć się jak niebo. Znaczy to, że możesz jako istota czująca być bardziej elastyczny w sobie samym na sposób otwarty i swobodny. To jest tak jak w dużym domu, w którym jest wystarczająco miejsca, aby każdy mógł żyć swobodnie. Lecz jeśli dom jest zbyt ciasny i za mały będzie niewygodne. Teraz my jesteśmy na podobieństwo tego ciasnego domu z powodu naszych negatywnych emocji. Dlatego rozpoznanie naszej natury umysłu pozwala nam się bardziej otworzyć, być bardziej elastycznym na życie ze (sobą i innymi) i wewnątrz (siebie i innych). W tej chwili nie widzimy rzeczy takimi jakie one są, nie mamy jeszcze tego poziomu mądrości. Dlatego jesteśmy nieco w oddaleniu od rzeczy takimi jakie są. Z tego powodu jesteśmy bardziej ograniczeni, bardziej zamknięci. Kiedy widzimy rzeczywistość taką jak jest, kiedy manifestujemy esencję własnej mocy, błogosławieństwo i jakość oświeconej istoty, wtedy współczucie i mądrość przychodzą razem niczym dwa skrzydła ptaka, które sprawiają, że ptak może swobodnie poruszać się w przestrzeni. Podobnie wydobycie prawdziwego współczucia uświadamia i widzi każde zjawisko i otaczające istnienia takimi jakie są, w sposób swobodny i otwarty a to sprawia, że my i inni jesteśmy bardziej otwarci, wolni i szczęśliwi.
Współczucie nie jest obiektem, nie posiada jakieś zwartej formy jak przedmiot. Jest raczej manifestacją, mocą, źródłem, energią, która kiedy przejawia się przez nas, manifestuje, wyraża w postaci działania dla dobra innych istot. Jeśli jesteś zaangażowany w jakiekolwiek tego typu działanie nazywane to jest nie współczuciem, lecz manifestującym się współczuciem, współczuciem w działaniu, praktyce, życiu codziennym. Współczucie to rozumienie innego. Współczucie jest otwarciem oczu by ujrzeć rzeczywistość innych. Jest tym, co sprawia, że myślimy o innych, staramy się rozwiązać problemy innych; przeciwieństwem tego jest działanie, które powoduje jakieś dodatkowe problemy. Współczucie oznacza otwieranie obojga oczu. W tej chwili mamy jedno oko zamknięte, przez które widzimy tylko to, co przynosi nam radość; kiedy otworzymy oboje oczu, wtedy widzimy rzeczywistość w pełni i wtedy widzimy te rzeczy, które możemy zrobić a które mogą przynieść pożytek zarówno wszystkim istotom, jak i nam.
Współczucie nie jest tym, o czym należy mówić. Jest tym, co poznajemy poprzez praktykowanie go i współczujące działanie w życiu. Współczucie powinno być pobudzane a nie dyskutowane, bo dyskusja nad współczuciem nie wywołuje w nas współczucia.  Jednak kiedy praktykujemy w sobie czym naprawdę jest współczucie, jak powinno ono być rozbudzane, wtedy wzrastamy i radujemy się. Żyjemy wtedy w tzw. egzystencji cyklicznej zwanej  w bon i buddyzmie samsarą. Taką egzystencję nazywamy nieszczęściem cierpienia, ale każdy z nas ma wyrastać tak, jak kwiat wyrasta z błota, z tego świata cierpienia i wyrosnąć jako pełny, kolorowy kwiat, który będzie przyciągał swoim kolorem, pięknem swojej istoty. W tej chwili jesteśmy przytłoczeni gniewem, uwarunkowaniami materialnymi i to nasze piękno nie pokazuje się w pełni, ale wszyscy mamy ten potencjał, wszyscy możemy je rozwinąć. Jesteśmy więc oddaleni od naszego korzenia (czyli współczucia), ale nie jesteśmy zupełnie odłączeni. Wciąż mamy nadzieję i możliwość połączenia się z prawdziwym źródłem, dzięki któremu spowodujemy atmosferę prawdziwej miłości i współczucia wewnątrz społeczności, w rodzinie, szkole, nawet na poziomie globalnym, jeśli o tym myślimy.
Jeżeli chcemy zrobić coś dobrego dla świata nie ma nic więcej jak tylko bycie lepszymi,  musimy rozpocząć od zmiany siebie, od naszego wewnętrznego wzrostu, od redukowania cech, które są egoistyczne, samolubne, takie jak przywiązanie, pożądanie, gniew, ignorancja itd., od rozwinięcia naszej zdolności do współczucia. Automatycznie będziemy poszerzać w sobie miłość i współczucie. Nie musimy ich dokładnie definiować. Jeżeli nawet narody podpisują porozumienia pokojowe to umowa taka pozostanie nic nieznaczącym świstkiem papieru jeżeli nie pójdzie za tym nasza wewnętrzna zmiana. Jeśli sami z siebie pragniemy dążyć do pokoju nie potrzebujemy zgody na papierze. I to samo współczucie przejawia się niezależnie od tego, czy przejawia się przez Boga, Allacha, Buddę Tenpę Szenraba. Zawsze jest to ten sam rodzaj współczucia, zawsze ma ten sam smak, który daje ludziom radość, szczęście i sens życia. I to jest właśnie manifestacja współczucia niezależnie od kogo ona pochodzi. Tak samo jak używamy różnych słów na określenie wody, to wciąż wszyscy pijemy tę samą wodę, w tym samym celu niezależnie od nazwy.

Miłosierdzie w naukach bon – pierwsza wypowiedź dopełniająca wypowiedź zasadniczą

Jeśli dobrze zrozumiałem pojęcie miłosierdzia, o którym mówili moi przedmówcy, miłosierdzia jako mocy lub jako błogosławieństw płynących od Boga, od oświeconej istoty, to wtedy współczucie i miłosierdzie jest tymi dwoma pojęciami w jednym. Oznacza on działanie wykonywane z taką energią. Tybetańskie określenie pojęcia współczucia to termin „njin dzie”, „njin” oznacza serce, „dzie” zajmowanie się wszystkimi istotami, poza rozróżnianiem na znane nam – nieznane, przyjazne - nieprzyjazne, przyjemne – nie przyjemne. Cytat mówiący o tym,  że będę działał dla pożytku wszystkich czujących istot niezależnie od tego jak bardzo mnie krzywdzą, mówi o takim właśnie podejściu, o takim współczuciu, czy intencji działania dla pożytku wszystkich istot, nie tylko ludzi, ale wszystkich czujących istot, bez względu na to, jakie różnice mogą zachodzić między nimi. Kiedy patrzymy z perspektywy oświeconej istoty wtedy nie ma żadnych różnic, czy to pomiędzy tymi pojęciami, czy wszystkimi istotami. Jednak kiedy spoglądamy z naszej perspektywy pojawiają się różnice. Otrzymujemy te błogosławieństwa, otrzymujemy moc płynącą od tych oświeconych istot, czy od Boga, ale wyrażamy ją w zależności od potrzeb. I tutaj właśnie pojawiają się różnice.

 

Realizacja postawy współczucia i miłosierdzia - druga wypowiedź dopełniająca wypowiedź zasadniczą

Myślę, że także w naszym społeczeństwie i przy naszym szalonym stylu życia bardzo ważne jest wprowadzanie w życie współczucia. Niezmiernie ważne jest rozwinięcie poszanowania dla godności tego kto jest obok nas. Docenienie godności drugiego pozwala w pełni usłyszeć i zrozumieć jego punkt widzenia. Owszem, jest to bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Tego dokonywano w przyszłości i ci, którzy tego dokonywali pozostawili dla nas wiadomość, pozostawili bardzo dokładne instrukcje mówiące o tym w jaki sposób zrobić to, czego doświadczyli. To, co powinniśmy teraz zrobić to z uwagą wysłuchać tych instrukcji i stosować się do nich. Jeśli przydarzy nam się koszmar to nie znaczy, że już nigdy nie będziemy spać a jeżeli poczujemy gniew, czy ogarnie nas zazdrość lub jakaś inna negatywna emocja nie oznacza to, ze nie ma w nas całkowicie zdolności do kochania i współczucia. Ta zdolność jest w nas cały czas i możemy ją rozwijać, potrzebujemy tylko trochę więcej uwagi i energii, aby ją rozwinąć. Wyobraźmy sobie, że kłócimy się z kimś, jesteśmy naprawdę na tę osobę wściekli. Wypowiadamy najgorsze słowa jakie tylko jesteśmy w stanie wypowiedzieć, czy popełniamy najgorsze rzeczy jakie potrafimy. Robimy wszystko, aby osoba ta poczuła się źle. Kiedy jesteśmy na kogoś wściekli i nie mamy zamiaru zmienić tej postawy, kiedy się jej trzymamy, wtedy za każdym razem, gdy słyszymy o tej osobie, kiedy zobaczymy ją, czy kiedy będziemy mówić o niej, uczucia te powrócą. Ponownie pojawi się napięcie i nasz umysł będzie ograniczony do momentu, kiedy zacznie się to zmieniać. Podejmując tę decyzję otwieramy się, zaczynamy wówczas zauważać, że ta osoba może także mieć pozytywne właściwości, że wszyscy jesteśmy ludźmi ludzką rzeczą jest kłócić się. Podejście to daje nam więcej przestrzeni i pozwala być w okolicznościach tak, jak się one wydarzają. Będziemy elastyczniejsi, bardziej otwarci. Podany został przykład J. Ś. Dalajlamy. Tybetańczycy stracili naród, wielu było torturowanych, zabitych, dużo cierpienia. Jest także wiele innych krajów, które mają podobne historie. Jest to bardzo dobry powód, żeby nienawidzić najeźdźcy, trzymać się poglądu uważającego wroga za złą osobę, nienawidzić go. Nasz ludzki umysł, serce posiada jednak taką zdolność umożliwiającą podjęcie decyzji o otwarciu się, pozwolenie rzeczom na „płynięcie”, czyli pozwolić im być takimi jakie są, nie trzymać ich i nienawiści, ale otworzyć się.

Realizacja postawy współczucia i miłosierdzia – trzecia wypowiedź dopełniająca wypowiedź zasadniczą

(...) czas i okoliczności zmieniają się i powstaje coraz więcej organizacji zajmujących się profesjonalnie pomocą na poziomie materialnym. Jest jednak jeszcze bardzo wiele krajów, gdzie to współczucie-miłosierdzie wypływa z wewnętrznej troski o innych. W Tybecie zrozumienie wartości drugiej osoby, jak też zrozumienie potrzeby współczucia jest bardziej ugruntowane na indywidualnym poziomie. W każdej miejscowości, w każdej wiosce widać taką gotowość do niesienia pomocy. Istnieje tam zrozumienie pojęcia współczucia oraz gotowość do okazywania go w zależności od potrzeb. Nie ma jakichś oficjalnych organizacji, które by w sposób wyraźny manifestowały i pokazywały, że to miłosierdzie jest okazywane, wszystko to dzieje się na poziomie osobistym i indywidualnym. Na bardzo ogólnym poziomie widać to na przykład w klasztorach, wokół których grupują się organizacje zajmujące się pomocą. W Tybecie kiedy jakaś osoba potrzebuje pomocy, wtedy zbiera się wokół niej rodzina, grupa znajomych, którzy chcą jej pomóc. Teraz czasy zmieniają się, powstaje coraz więcej organizacji niosących pomoc w taki bardzo widoczny sposób, ale też bardzo ważna jest intencja istnienia takiej organizacji. Czy jest to faktycznie czysta intencja niesienia pomocy czującym istotom, czy też kryją się za tym jakieś oczekiwania. Współczucie i miłosierdzie jest prawdziwie dobre tylko wtedy, kiedy dzieje się to bez oczekiwania jakiegokolwiek zwrotu.